Uncategorized

Risk Made in Warsaw podbija świat!

30 tys. zł i dobry pomysł na hobby. Tyle wystarczyło, aby odnieść prawdziwy sukces. 9 lat temu, koleżanki — Antonina Samecka oraz Klara Kowtun, założyły firmę odzieżową RISK made in Warsaw. Teraz ubraniami produkowanymi wyłącznie w polskich szwalniach podbijają świat. Poznaj historię Risk Made in Warsaw.

Risk Made in Warsaw — początki

Zaczęło się od prezentu urodzinowego, który Klara Kowtun podarowała Antoninie Sameckiej. Była to własnoręcznie uszyta koszulka z serduszkiem pośrodku. Dzień później Antonina zaproponowała Klarze, aby zaczęły produkować ubrania. Dziewczyny miały wtedy bardzo dobre posady pracowały jako dziennikarki w magazynie dla kobiet. Szycie ubrań początkowo miało być wyłącznie hobby. Na rozkręcenie firmy dziewczyny uzbierały 30 tys. zł, dodatkowy tysiąc pożyczyły od chłopaka jednej z nich. I z takim budżetem zaczęły. Półtora roku później obrót firmy wynosił prawie 3 mln zł, teraz przekracza 10 mln.

Pomysł na firmę był bardzo prosty. Dziewczyny postanowiły tworzyć wygodne rzeczy, które będą dobrze skrojone. Zaczęły od modowej klasyki, czyli szarej bluzy z kapturem. Skąd nazwa Risk Made in Warsaw? Słowo „risk” pochodzi z gry planszowej, którą Antonina zobaczyła, kiedy zastanawiała się nad nazwą firmy. W planszówce chodzi o podbijanie świata. Dziewczyny nie kryją, że ich ambicje zdecydowanie wykraczają poza nasz kraj. Z kolei „made in Warsaw” podkreśla pochodzenie firmy, na czym założycielkom bardzo zależało.

Podobny obraz

Dziewczyny zaczęły od kilkudziesięciu fasonów dla kobiet i mężczyzn, wyprodukowały logo, metki oraz wizytówki. Dzięki temu udało im się stworzyć wizerunek firmy, która działa na rynku od lat. Zrobiły to na tyle dobrze, że niektórzy branżowi dziennikarze udawali, że znają Risk od dawna. W rzeczywistości marki od dawna znać nie mogli, bo firma wystartowała tydzień wcześniej.

Risk Made in Warsaw podbija świat!

Obecnie w stałej kolekcji znajduje się od 200 do 300 produktów. Risk ma salony w 10 miastach Polski oraz na 8 rynkach zagranicznych — głównie w Skandynawii, we Włoszech oraz w Japonii. Firma szyje w lokalnych szwalniach, m.in. w podwarszawskim Czerniakowie, Bielsku Białej oraz w woj. świętokrzyskim. Niektóre szwalnie specjalnie dostosowały swoje maszyny do produkcji dla Risk. Na spódnicę o nazwie „Boho dresiara” potrzeba było ponad 3 metry materiału i specjalnego podajnika, a by równo ją uszyć.

Za sukcesem marki może stać fakt, że każdy produkt jest bardzo dobrze przemyślany. Do sklepów trafiają ubrania, które według właścicielek mogą stać się hitem. Następnie sprzedawczynie obserwują reakcje klientek, które opisują w raportach z obsługi klienta. Na tej podstawie tworzone są nowe plany produkcyjne, zmieniane są np. kolory oraz poprawiane fasony. M.in. dlatego Risk korzysta z polskich szwalni, bo można z nimi na bieżąco współpracować.

Risk made in Warsaw jest obecnie jedną z najczęściej podrabianych marek w Polsce, tuż obok ubrań Roberta Kupisza. W przyszłości Klara Kowtun, Antonina Samecka oraz Dorota Sajewicz , która dołączyła do zespołu 6 lat temu, planują zainwestować w robienie kolekcji do przodu, dzięki czemu będą mogły wyjść na rynki zagraniczne. Teraz na rynek zagraniczny trafia zaledwie 2% wszystkich produkowanych ubrań, większość do Skandynawii. To głównie tam marka Risk chciałaby pojawiać się więcej.

Dodaj komentarz