Lifestyle

Kim jest Marzena Słupkowska?

Nie da się ukryć, że Marzena Słupkowska jest osobą bardzo lubianą. Szczególnym dowodem na to jest otrzymana Telekamera „Tele Tygodnia”. Oczywiście w kategorii – najpopularniejsza prezenterka pogody. Marzena Słupkowska jest szczęśliwą żoną od długich lat. Jednak o swoim małżeństwie opowiada niechętnie mediom. Wiemy, że wychowała się w domu tradycyjnym, a rodzina jest dla niej prawdziwą świętością.

Rodzinny dom Marzeny Słupkowskiej

Na pewno dom rodzinny Marzeny Słupkowskiej był oparty na tradycyjnym systemie wszelkich wartości, z więziami silnymi rodzinnymi oraz pełnym miłości. Rodzice jej wpajali spory szacunek do drugiego człowieka oraz nauczyli odpowiedzialności. Marzena Słupkowska do dnia dzisiejszego ma z nimi świetny kontakt. Nie ma w zasadzie dnia bez telefonu czy też smsa. Mogą na siebie liczyć. Również z dziadkami miała świetny kontakt. Pamięta do dnia dzisiejszego smak pierogów z jagodami czy też smak ciasta drożdżowego. Dziadkowie Marzeny Słupkowskiej śpiewali jej kołysanki oraz czytali bajki. Gdy była nieco starsza, to dziadek opowiadał jej ciekawe historyjki o niełatwych czasach wojny.

Szczególnie zapamiętane zdarzenie z dzieciństwa

Każdy z nas ma jakieś wspomnienia z dzieciństwa. Marzena Słupkowska także. Gdy miała osiem lat, to tydzień po świętach Bożego Narodzenia siostra ją zaprowadziła do piwnicy. Do szafy przystawiła krzesło i weszła na nie, aby ściągnąć plastikową torbę, w której był strój Świętego Mikołaja. W ten właśnie sposób uświadomiła jej , że to tata przebierał się za świętego Mikołaja. Wówczas Marzena Słupkowska czuła się jakby ktoś jej zabrał coś nieprawdopodobnie cennego. Jakoś jej świat z prawdziwym świętym Mikołajem wydawał się o wiele piękniejszy. Dzisiaj jednak to zdarzenie jest wspomniane z uśmiechem, jak i także z nostalgią. Wielokrotnie Marzena Słupkowska jest pytana o rywalizację z siostrą. Mówi otwarcie, że nigdy nie rywalizowały, chociaż się od siebie różniły. Jej siostra Ania była o wiele spokojniejsza. Marzena miewała dziwne pomysły. Zaczynało się od skakania po drzewach, nieustannym nabijaniu ślimaków oraz robieniu chemicznych doświadczeń na dywanie. Marzenę Słupkowską było trudno dopilnować. Była po prostu takim dzieckiem, które wszystko musi spróbować, zobaczyć oraz także dotknąć. Jednak w każdej chwili mogła liczyć na siostrę. Zawsze ją wspierała, była lojalna, chociaż trudno czasami było ukryć ślady jej niemądrych pomysłów. W ogrodzie organizowały sobie wspólne zabawy. Dzielą je dwa lata różnicy. Razem chodziły do szkoły, a Ania jako starsza siostra pomagała jej w odrabianiu lekcji.

Dodaj komentarz